7 maja 2017

Green leaves


      Wracając do domu z leśnego pikniku, miałam ułożony w głowie cały tekst do dzisiejszego wpisu. Wszystko poskładane w sensowną całość, gotowe do wyklikania na klawiaturze. Zanim jednak nastał wieczór, wszystkie mądrości gdzieś się rozpierzchły, zostawiając mnie na pastwę losu z pustką w głowie...
Nie będę się więc nadmiernie rozpisywać. Kupiłam (znowu!) porządny kawał dzianiny dresowej w piękne, zielono-turkusowe listki, z zamysłem uszycia z niej tej właśnie bluzki. Nudnej do kwadratu, koniecznie z raglanowymi rękawami. No co ja poradzę, że lubię proste...?   :-)
A w drodze nad jezioro, w głowie wybrzmiewała mi głupkowata rymowanka:  w zielonym lesie najlepiej mi w dresie...  ;-)  Tak więc jestem ja - częściowo w dresie w zielone listki, Junior, który za żadne skarby nie chciał dać buziaka, kilka zdjęć zrobionych przez moich Panów i odrobina słonka. Tak ku pokrzepieniu ducha :-)































Miłego!

Promyk


7 komentarzy:

  1. Mi się podobają te Twoje proste bluzki bo też takie lubię :)pozatym zawsze je tak komponujesz że nie są nudne :) bardzo fajne liście. Z dzieciakami tak niestety jest, dlatego trzeba je naprzytulać i wycałować jak jeszcze nie umieją uciekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo :-)
      Co do dzieci - no tak, racja. Junior powoli gdzieś mi umyka, choć jeszcze czasem pozwoli się wyściskać i połaskotać. Ale przy ludziach już nie ma mowy! Cóż, taka (smutna trochę) kolej rzeczy :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Fajna, tez lubię proste bluzki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Post jest naprawdę świetny i bardzo miło jest czytać i uzyskiwać informacje.
    โกลเด้นสล็อต
    สูตรบาคาร่า
    gclub

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad :-)